Zza więzienych krat dochodzą mnie pogłoski, że Internet obiegł już fakt, że zostałem skazany na piętnaście lat pozbawienia wolności. W celi nie mam wglądu do tego co piszecie, ale wciąż mogę komunikować się z wami poprzez listy, które ktoś potem przepisze i wklei na mój profił, więc... Chciałbym skorzystać z tej możliwości i przekazać wam swoją perspektywę. Nocy z 10 na 11 września dopuściłem się przekroczenia warunków zatrzymania obywatelskiego pijanego kierowcy, który w trakcie podjęcia przeze mnie próby zabrania mu kluczyków siegnął po klucz francuski, którym miał zamiar udaremnić moją próbę powstrzymania go przed dalszą jazdą. W obawie przed tym, że zaraz mogę zostać zaatakowany, lub nawet zabity uderzeniem kluczem w głowę, wyciągnąłem pijanego kierowce z samochodu, przyciskając go do karoserii pojazdu. Starałem się przetłumaczyć mu do rozsądku kilka kwestii, tym bardziej że już wcześniej pod wpływem sąsiad o którym mowa, nękał mnie jak i moją partnerkę. Prowokacje i grożenie kluczem, że strony "poszkodowanego" nadal się nie kończyły i będąc szczerym, w pewnym momencie po prostu nie wytrzymywałem i uderzyłem go jako pierwszy, łamiąc przy tym zasady zatrzymania obywatelskiego. Cios, który wymierzyłem był wykonany w naprawdę skrajnych emocjach. Chciałbym też zaznaczyć, że nie myślałem wtedy trzeźwo, sam byłem pod wpływem alkoholu. Ale dość usprawiedliwiania się, zaatakowałem jako pierwszy, po czym wywiązała się szarpanina, w której instykownie bazując na wyszkolonych technikach zneutralizowałem swojego oponenta, w miarę łagodny sposób, sprowadzając go do partneru przerzutem przez biodro. W tym momencie pod wpływem instykownego zachowania podczas pojedynków w klatce, zadałem łącznie trzy ciosy z góry, po których wstrzymałem atak.


Czy pobiłem swojego sąsiada? Tak. Przyznaję się do tego i jestem gotowy ponieść konekwencje za pobicie.

Natomiast zarzuty, które na podstawie opisanej sytuacji to:

Carjacking - nigdy nie wszedłem w posiadanie pojazdu, z której wyciągnałem osobę, którą pobiłem. Tak samo moim zamiarem, nigdy nie była kradzież pojazdu, a zatrzymanie pijanego sąsiada, który na sąsiedzkim grillu przesadził z alkoholem i wsiadł za kółko. Niestety sąd był głuchy, na przedstawiane dowody z monitoringu jak i zeznania świadków.

Pobicie z poważnymi obrażeniami ciała -fakt, doszło do pobicia, aczkolwiek nie ma żadnych przesłanek do uznawania, że doszło do poważnych obrażeń ciała. Prokurator jak i sama ofiara nie dysponowała żadną dokumentacją medyczną, która by to potwierdziła. Ba, poważne obrażenia ciała pozwoliły poszkodowanemu w ten sam dzień balować w klubie z striptizem.

Groźby karalne - zarzut odnosi się do mojej rozmowy pomiędzy mną, a "ofiarą", która miała miejsce tydzień później. Ostrzegałem swojego rozmówce, że poniesie konsekwencje swoich działań, mająć na myśli konekwencje prawne za to iż, po całym wydarzeniu próbował mnie szantażować, że wszystko ujrzy światło dzienne, gdy nie zapłacę mu odpowiedniej sumy pieniędzy. Sąd mimo wszystko i tak zinterpretował to jako groźby karalne.

Depratament prowadzący śledźtwo dopuścił się szeregu nieprawidłowości, chociażby nie przesłuchująć naocznych świadków zdarzenia których było kilkunastu - nie przesłuchali nikogo. Na pierwszej rozprawie sądowej DA Office opierło się na nielegalnie pozyskanym nagraniu monitoringu osiedla, który został pozyskany od poszkodowanego, który wszedł w posiadanie nagrań w sposób nielegalny, przekupując ochroniarza Utopia Gardens. Notabene to właśnie tymi nagraniami "poszkodowany" próbował mnie wcześniej szantażować, żądając okupu za nagrania. Sąd mimo to stał po ich stronie, skutecznie odrzucając każdy nasz wniosek o obronę, nie dając mi wybronić się przed postawionymi zarzutami.

Jestem winy pobicia, przynaję się z ręką na sercu, jestem gotowy ponieść konsekwencje, natomiast za pobicie nie trafia się do więzienia na piętnaście lat. Wyrok, który mnie spotkał jest nieporozumieniem i pogwałceniem słowa "wymiar sprawiedliwości". Aktualnie wraz z moim sztabem prawników jesteśmy w trakcie apelacji od wyroku, aczkolwiek przypadek który mnie spotkał obrazuje to, że wymiar sprawiedliwości nie działa tak jak powinien. Mimo ogromnych funduszy wpakowanych w swoją obronę, wciąż nie mogę udowodnić swojej niewinności. Nie chcę nawet myśleć ile niewinnych osób, musi znajdować się po niewłaściwiej stronie muru, przez wyroki, które są wydawane w stanie San Andreas.

Za osiem miesięcy spodziewam się przyjścia na świat swojego pierwszego dziecka, mam przeogromną nadzieję że do tego momentu będę miał to już wszystko za sobą i będę mógł cieszyć się wolnością. W tym trudnym okresie liczę na wasze wspracie jak nigdy dotąd.

#freejuan

image