Czasem gramy na prywatnych imprezach, bo jest to dobra okazja do nieco luźniejszej atmosfery. Tak miało być i tym razem, kiedy graliśmy drugi raz na Paradise Island, na turnusie dla LEO z różnych departamentów. Mamy fanów z różnych sfer, bo nasza muza łączy, a nie dzieli. Humor, nawet najczarniejszy jest dla każdego. Pomijając sztywną atmosferę stróżów prawa na 'wakacjach', doszło do napaści na naszych członków zespołu z ich strony. Między innymi nasz konsolowy, drugi wokalista i nasz przyjaciel - Raymond Seward, dostał w głowę szklanką butelką, a następnie został skopany po głowie przez jednego z 'uczestników imprezy', który zawodowo pracuje w departamencie szeryfa. Drugi napadł na naszego basistę - Rene Hunta. Jesteśmy tym tak zażenowani i oburzeni, że chcemy to nagłośnić i mieć pewność, że wypłynie to od nas, a nie z niesprawdzonych przecieków, bo na pewno będziemy domagać się odszkodowania z prywatnych portfeli tych dupków, które przekażemy na jakiś szczytny cel. Tacy ludzie nie powinni mieć władzy.

image