Na ulicach Los Santos pojawiły się w ostatnich dniach plakaty przedstawiające twarz mężczyzny podpisane wielkim napisem, że jest poszukiwany. Na pierwszy rzut oka wygląda to na oficjalną akcję, ale sprawa zaczyna robić się coraz podejrzana. Po pierwsze, żadne źródła ani oficjalne strony Departamentu nie potwierdzają, aby taka osoby była faktycznie poszukiwana. Zero informacji, zero akt, zupełnie jakby plakat dotyczyl... ducha. Po drugie, nikt go nie zna. Mieszkańcy mijający plakaty robią zdjęcia i wrzucają do sieci, ale w komentarzach pada cały czas takie samo pytanie: Kto to w ogóle jest?
I tutaj zaczyna się teoria, czy to przypadkiem nie jest sprytna akcja marketingowa? Ulice miasta już nieraz widziały nietypowe sposoby promowania młodych artystów, a undergroundowi raperzy słyną z kreatywności. Tajemnicza osoba z plakatów mogłaby być więc kimś, kto chce zwrócić na siebie uwagę w najbardziej szokujący sposób.
Na razie niewiadomo, czy to prawdziwa historia kryminalna, performance artystyczny czy sprytna promocja. Jednak jedno jest pewne, Los Santos kocha zagadki, a ta stala się na razie numerem jeden w lokalnych social media.
A jak na to patrzymy my? Cóż… jeśli to faktycznie akcja marketingowa, to ktoś tu chyba oglądał za dużo Narcos i pomyślał, że najlepszym sposobem na zdobycie fanów jest udawanie, że ściga go Departament Police. No cóż, w San Andreas robi się karierę różnymi drogami, jedni wydają hity, inni… drukują plakaty.

image