Hey! Anne z tej strony!
Jakiś czas temu pisałam odnośnie sytuacji mojej i znajomych - o bezdomności, z prośbą o pomoc. Dziękuje wszystkim za odzew - to było kluczowe do podjęcia się zmian i prób powstania na nogi. Dzięki temu zdobyłam pracę, mam dach nad głową, jakąkolwiek wizję na przyszłość.

To więcej niż mogłabym oczekiwać i cieszę się, nawet jeśli to tylko mały krok dla innych. Ja spędziłam na ulicy kilka lat nim zdołałam go wykonać. I nie byłoby to możliwe gdyby nie Raven Morgan - dziękuje, że dałaś mi miejsce gdzie mogłam się zatrzymać z przyjaciółmi i mieszkać. Za fakt zabrania mnie na zakupy żebym miała ubrać cokolwiek świeżego. Za to, że zabraniałaś mnie do szpitala na badania, gdy źle znosiłam odstawienie. I późniejszą chęć do postawienia mnie na nogi i dania nam możliwości. To bardzo wiele! Jesteś cudowna!

Dziękuje też Nannie Larocque Chenille CarterLarocque Angelique - za danie mi szansy i odzew. Za możliwość podjęcia pracy. Za motywowanie mnie do działania i wskazywania mi, że mam przed sobą przyszłość i mogę więcej. Nawet jeśli nie czuje się teraz na siłach do dużych kroków, buduje mnie to na przyszłość i przywraca wiarę. Dzięki wam czuję się wreszcie stabilnie, nie martwię się o jutro - poczułam odrobinę spokoju. Dziękuje za wszystko co robicie! Jesteście naprawdę super!

Dziękuje też Espinosa Cazares za upartość i próbę wyciągnięcia gówniarzy z ulicy, próbując nawet pomóc doraźnie - nie zostając obojętnym na sytuację. Doceniam to, że nie bałeś się podejść do obozowiska ludzkich zombie, próbując wyciągnąć z tego stanu młodych ludzi. Masz wielkie serce! Dziękuje! Zarówno za próby pomocy wcześniej jak i już po pożarze.

Dziękuje wszystkim innym, którzy próbowali nas wysłuchać, zrozumieć. Oferowali pomoc i nie pozostawali obojętni. Każdy z was sprawia, że pragnę wierzyć iż kolejna młoda osoba, która przeżywała to co my - może teraz uzyska pomoc równie szybko i powstanie na nogi.

Jednakże - świat nie jest krystalicznie czysty. Pomimo wielu osób, które pokazało wielkie serce - jeszcze więcej osób szydziło z nas, obrażało, prowokowało, groziło. Podchodziło do nas jak do śmieci i wykazywało mocno, że w pełni nami gardzą. Mówię o czasach, gdy żyliśmy jeszcze na ulicy. Dla tych ludzi - wiedzcie, że nie każdy kończy w takim miejscu przez własne wybory. Wiele osób skrywa naprawdę dramatyczne i przykre historie, trafiając na ulicę jeszcze jako dzieciak. Nie mówię, że każdy ma kochać każdego - zwyczajnie proszę, nie uwłaczajcie innym w gorszej sytuacji niż wy, nie dowartościowujcie się cudzymi tragediami. I kieruję to głównie do mężczyzny, który przyszedł do nas, obrażając nas, grożąc nam - w tym mi, pobiciem, tym, że nas zabije. A następnie gdy stanęłam w obronie dziewczyny nad którą znęcał się psychicznie i kazałam mu odejść... wezwał na nas LEA oskarżając nas o posiadanie broni. Pamiętaj, że karma wraca.

Nie chcę poświęcać zbyt dużej części na negatywną energię, jednakże chciałam by to wybrzmiało i choć może część osób, które zorientują się, że to o nich - nakłoni by nie robić ponownie czegoś tak okrutnego.

Wracając - zostawiam wam także moje zdjęcie. Tak byście mogli powiązać sytuację z osobą. I by Ci, którzy nam pomagali - mogli zobaczyć jak wiele się u mnie zmieniło!

image