Celebryci w tym mieście mają pojebane przeświadczenie, że im dłuższy post napiszą tym na bardziej profesjonalnych wychodzą. Tymczasem ich management jedynie udostępnia ich wpisy bez nawet słowa od siebie, jednocześnie nie uświadamiając ich, że przeciętny użytkownik social mediów straci zainteresowanie takim pierdolonym esejem już po czwartej linijce.

I tak, niektórzy nie muszą obnosić się z żałobą bo noszą ją w dupie, nie w sercu. PR'owy i marketingowy bełkot - kawałek z dopiskiem Tribute wypuszczony praktycznie natychmiast chociaż z Tribute nic wspólnego nie ma, ale dobrze się klika. Check.

Teraz pozostaje się dowiedzieć jeszcze kiedy miały miejsce sesje zdjęciowe i jak to wyglądało z terminami, bo póki co mamy tylko piękne statementy i płaczliwe pierdolenie bez żadnych podstawek. Tak samo też... kiedy dane umowy były podpisane? Cmon, pokaż.